Absolwent naszego liceum, ks. Filip Korban, został przez księdza biskupa Jana Piotrowskiego oddelegowany na misje do Peru. Teraz przesyła pozdrowienia z głębi peruwiańskiej dżungli.
Już sama podróż na misję była dla ks. Filipa prawdziwym testem sił. Po przylocie do wielkiej, spowitej mgłą Limy czekała go długa, wyczerpująca przeprawa lądem. Przejazd przez andyjską przełęcz Ticlio – na wysokości blisko pięciu tysięcy metrów – to walka z brakiem tlenu i przeszywającym chłodem. Z tych surowych szczytów wyprawa zjechała do dusznego, gorącego San Ramón, gdzie znajduje się siedziba Wikariatu Apostolskiego. Po dotarciu do Puerto Bermúdez misjonarz zauważył, że życie tutaj nie ma w sobie nic z romantycznych wyobrażeń z pocztówek – jest ciężko, parno, a wilgoć wdziera się dosłownie wszędzie. Terytorium parafii pokrywa się dokładnie z granicami dystryktu Puerto Bermúdez. To gigantyczny obszar, który ma oficjalną powierzchnię 8 014,31 km². Cała parafia liczy około 17 tysięcy osób, z czego mniej więcej 9 tysięcy to mieszkańcy samego miasteczka Puerto Bermúdez. Społeczność na miejscu jest dość różnorodna – obok rdzennych mieszkańców żyją tu również Metysi oraz potomkowie dawnych osadników z Europy. Z kolei poza miastem do parafii przynależy aż 147 wiosek ukrytych głęboko w dżungli! Skala wyzwań jest ogromna, bo oprócz głównego kościoła przy miejscowym rynku, w wioskach znajdują się tylko 2 kaplice. Do większości osad nie prowadzą absolutnie żadne drogi. Aby dotrzeć do wiernych z Mszą Świętą i sakramentami, trzeba spakować najpotrzebniejsze rzeczy do łodzi z silnikiem i ruszyć rzeką. Poza miasteczkiem ks. Filip posługuje głównie wśród ludzi z plemienia Asháninka. Żyją oni w surowych warunkach, z dala od wygód, do których przywykli Europejczycy, ale są to ludzie o niesamowicie otwartych sercach. Dzielą się wszystkim, co mają, i uczą każdego przybysza, co to znaczy prawdziwa gościnność i prosta ufność Bogu.
Na szczęście w swej pracy ks. Filip nie jestem sam – towarzyszy mu drugi ksiądz, dzięki czemu tworzą zgrany zespół. Ponadto ogromną, cichą i niezwykle ciężką pracę wykonują siostry zakonne, bez których duszpasterstwo i codzienne funkcjonowanie misji byłoby wręcz niemożliwe. To właśnie one prowadzą szkołę katolicką Padre Cristobal, która jest wielkim i bardzo konkretnym dziełem. Dla wielu dzieciaków z dżungli to nie tylko szansa na edukację, na naukę czytania i pisania, ale też jedyne miejsce, w którym mogą liczyć na pożywny, gorący posiłek w ciągu dnia.
Księżom z misji udało się także wyruszyć z młodzieżą do miejscowości La Florida, gdzie znajduje się sanktuarium błogosławionej matki Aguchity, zakonnicy brutalnie zamordowanej przez komunistycznych terrorystów ze Świetlistego Szlaku. Czas spędzony tam na modlitwie z młodymi ludźmi był bardzo poruszający. Miejsce to pokazuje wyraźnie, że świadectwo oddania życia za wiarę i miłość do tamtejszego ludu jest wciąż niezwykle żywe na peruwiańskiej ziemi.
Ksiądz Filip zauważa także, że pierwsze dni na misji to twarda szkoła pokory: zderzenie z barierą językową, zmęczeniem, upałem i błotem. Ale kiedy po przeprawie rzeką wysiada na brzegu i widzi wspólnotę, która z utęsknieniem czeka na kapłana i Eucharystię, wie z całą pewnością, że warto było wyruszyć w tę drogę.
Pozdrawiając całą społeczność KOSTKI, ksiądz Filip prosi nas z całego serca o modlitwę za całą misję – księży, siostry zakonne, wiernych.
Księże Filipie – jesteśmy z Tobą!










