Wymiana z węgierską szkołą Svetits Katolikus

2019-10-07

Od 2 do 6 października 24-osobowa grupa uczniów  z klas VII i VIII szkoły podstawowej oraz I liceum wraz z nauczycielami języka angielskiego Anną i Krzysztofem Jurkiewiczami wybrali się już po raz czwarty na wymianę językową do węgierskiej szkoły Svetis Katolikus w mieście Debreczyn. Na miejsce dojechaliśmy wieczorem bez żadnych niespodzianek i z wielkim podekscytowaniem. W tym roku znalazło się kilka nowych osób, które były trochę zestresowane, jednak zostały one bardzo serdecznie powitane w węgierskich rodzinach. Było nam bardzo miło, gdy w hallu szkoły zobaczyliśmy prezentację  zdjęć z naszych poprzednich wizyt wraz z  tekstem polskiego polityka i publicysty - Stanisława Worcella napisanym bezbłędną polszczyzną: "Węgry i Polska to dwa wiekuiste dęby, każdy z nich wystrzelił pniem osobnym i odrębnym, ale ich korzenie, szeroko rozłożone pod powierzchnią ziemi i splątały się i zrastały niewidocznie. Stąd byt i czerstwość jednego jest drugiemu warunkiem życia i zdrowia." Po zapoznaniu się z naszymi węgierskimi gospodarzami, udaliśmy się na zasłużony odpoczynek. Czwartek zaczęliśmy od wspólnej modlitwy w szkolnej kaplicy, a następnie mieliśmy okazję uczestniczyć w   lekcja ch – najpierw w klasach młodszych szkoły podstawowej, a następnie w lekcjach matematyki, wf-u, języków: niemieckiego, włoskiego I francuskiego. Niektórzy z nas, stwierdzili, że matematyka w języku węgierskim okazała się ...łatwiejsza:) Następnie pojechaliśmy tramwajem do parku Nagyerdei (Wielki las), aby wejść na na Wieżę ciśnień, z której mogliśmy zobaczyć ogromny park oraz panoramę Debreczyn. Na ten dzień zaplanowane były zabawy integracyjne,  niestety niska temperatura, silny wiatr i deszcz uniemożliwiły nam zabawę na świeżym powietrzu. Wobec tego poszliśmy zwiedzić budynek uniwersytetu, a potem wróciliśmy do szkolnej stołówki na obiad. Tym razem zaserwowano nam polski rosół :) oraz makaron z wołowiną w sosie marchewkowym. Po posiłku nadszedł czas na galerię handlową , zwiedzanie miasta oraz (stały punkt programu naszych wizyt) - grę w kręgle.  Kolejny dzień poświęciliśmy na wycieczkę do Egeru – 50-tysięcznego miasta, nazywanego barokową perłą Europy.  Towarzyszył nam ks. Jacek Górski – polski dominikanin pełniący posługę na Węgrzech od 12 lat. Pierwszym miejscem, które zwiedziliśmy była zabytkowa (250 -letnia) biblioteka Uniwersytetu Karola Eszterhazy'ego - do dzisiaj przechowuje się w niej dzieła pisane w 30 językach (w tym – języku polskim) oraz , jedyny na Węgrzech, rękopis dzieła Wolfganga Amadeusza Mozarta. Na przeciwko uniwersytetu znajduje się Bazylika pod wezwaniem św.św. Michała i Jana - jedyna w mieście budowla w stylu klasycystycznym i druga co do wielkości świątynia na Węgrzech. Wzniesiono ją w XIX wieku, a słynne organy przywieziono aż z Salzburga. Od 15 maja do 15 października codziennie o godz.11.30 można tam posłuchać koncertów organowych. Po godzinie odpoczynku na pięknym egerskim rynku,  udaliśmy się do kościoła Franciszkanów na Mszę św., sprawowaną przez naszego towarzysza - ks. Jacka - w dwóch językach – polskim i węgierskim. Wzruszającym momentem Mszy była wspólna modlitwa “Ojcze nasz”  mówiona w obu językach, podczas której wszyscy trzymaliśmy się za ręce. Kolejnym punktem programu była wizyta w oddalonym od Egeru o 5 km Egerszalok, gdzie znajdują się  jedne z trzech tego rodzaju na świecie (obok Pamukkale w Turcji i parku Yellowstone w USA) -  solne wzgórza. Powstały one w latach 60-tych ubiegłego wyniku, kiedy to podczas wydobycia ropy naftowej natrafiono na gorące źródła o temperaturze 68 stopni Celsjusza. Gorąca woda spływając przez lata po zboczu góry utworzyła jedyne w swoim rodzaju solne wzgórze. Wapienny osad nadał unikalnego wyglądu zboczu góry. Znajduje się ono pod ochroną. W niedalekiej odległości wybudowano kurort Saliris z basenami termalnymi. W drodze powrotnej do Egeru, zwiedziliśmy leżący na europejskim szlaku pielgrzymkowym, XVIII-wieczny kościół w Egerszalok, z łaskami słynącym obrazem św. Matki.  Ostatni dzień naszego pobytu na Węgrzech upłynął nam na   tzw. family time, czyli “dniu w rodzinach”. Szlifowaliśmy nasz język angielski I zacieśnialiśmy więzy z naszymi węgierskimi partnerami podczas wizyty w zoo (w pobliskiej miejscowości Nyireghaza),  aquaparku Aquaticum, czy wyjścia na  lodowisko. Jeden z naszych kolegów uczestniczył w bezkrwawym polowaniu na łosia, a jedna z koleżanek odwiedziła  Park Narodowy Hortobágy, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Park obejmuje obszar pierwotnego stepu - “puszty”. Można tam zobaczyć szare bydło I konie Przewalskiego, a także “ptasi azyl”,tzn. szpital i centrum rehabilitacji dzikiego ptactwa,  w którym odzyskują siły ptaki  ranne w czasie migracji. Wszystko co dobre, szybko się kończy, więc nadeszła niedziela - dzień smutku i rozstania. Po Mszy świętej kilka chwil zajęło nam pożegnanie się z naszymi przyjaciółmi, z którymi bardzo szybko zbudowaliśmy nieodwracalną więź. Zanim wyjechaliśmy z miasta zrobiliśmy nasze ostatnie zdjęcia (tym razem w pięknym słońcu) pod wizytówką, kiedyś protestanckiego Debreczyna - Wielkim Zborem Kalwińskim. Czekamy teraz z niecierpliwością na naszych węgierskich towarzyszy i przyjmiemy ich tak samo ciepło jak oni nas. 

 Olivia Boudreau, kl.ID LO    


Galeria