Lekcja z malarstwa

W środę 16 czerwca o godzinie 11:40 klasa 2A udała się do Muzeum Narodowego oraz Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach. Było to dla nas ciekawym i pouczającym doświadczeniem.

W Muzeum Narodowym pani przedstawiła nam prezentację o malarstwie i architekturze epoki pozytywizmu. Dowiedzieliśmy się, że akademizm to nurt w sztuce odwołujący się do idei antyku i renesansu. Czerpał zwłaszcza z antyku, zarówno w ubiorze, jak i architekturze. Obrazy akademickie nie zachowywały proporcji. Skupiały się na idealizacji ciała. Twórcy nie malowali tego, co chcieli, lecz skupiali się na kopiowaniu rzeczywistości. Przedstawicielem tego prądu był William Adolphe Bouguereau. Oglądaliśmy jego obrazy takie jak „Narodziny Wenus” czy „Pierwszy poranek”. Innym reprezentantem akademizmu był Henryk Siemiradzki. Analizowaliśmy jeden z jego obrazów – „Pochodnie Nerona”. Zauważyliśmy, że obraz posiadał niezwykłą kompozycję. Każdy z nas mógł dostrzec w nim inny szczegół.  Kolejne jego dzieło, dość symboliczne, to „Dirce chrześcijańska”. Ciało martwej kobiety to alegoria upadłej Polski. To, co ją spotkało, zostało ukazane w idealistyczny sposób. Nie widać było po dziewczynie, iż odczuwała jakiekolwiek cierpienie. Neron swoją mimiką twarzy wyrażał obojętność wobec jej śmierci. Znajdowali się tam również gladiatorzy, czyli niewolnicy walczący  podczas igrzysk.

               Realizm to także nurt w pozytywizmie. Główną tematyką takich dzieł było ukazywanie pracy oraz scen z życia prostych ludzi. Miał za zadanie w jak najwierniejszy sposób przedstawiać rzeczywistość. Jednym z jego przedstawicieli był Gustaw Courbet, który malował sceny rodzajowe. Oglądaliśmy jego obraz „Kamieniarze”. Potem skupiliśmy się na „Pogrzebie w Ornans”. Dostrzegliśmy, że w pewien sposób „podglądaliśmy” ludzi znajdujących się na nim. Natomiast na obrazie „Dzień dobry, panie Courbet” zauważyliśmy trzech mężczyzn. Courbet, jak się okazało, nie wykazywał wobec towarzyszy otwartej postawy, lecz pokazywał swoją wyższość i pewność siebie. Kolejnym reprezentantem realizmu był Jean François Millet. Dowiedzieliśmy się, że zarzucano mu posągowość portretowanych przez niego postaci. Jego obrazy łączyły realizm z naturalizmem. Zobaczyliśmy jego obrazy: „Anioł Pański”, „Siewca” i „Kobiety zbierające kłosy”. Innymi znanymi malarzami tego prądu byli Maksymilian i Aleksander Gierymscy. Bardzo często byli myleni, chociaż ich twórczość znacznie się różniła. Bardzo słynny polski przedstawiciel realizmu to Józef Chełmoński. Stworzył bardzo kontrowersyjny obraz „Babie lato”. Przedstawił chłopkę o rubensowskich kształtach, niepracującą w polu, lecz leżącą na ziemi. Miała bose i brudne nogi oraz jaskrawą chustkę. W tle widoczny był również tabor cygański. Przyjrzeliśmy się także „Bocianom”.

               Następnym nurtem było malarstwo historyczne. Reprezentował je Jan Matejko. Ku naszemu zdziwieniu okazało się, że ma korzenie polsko – czeskie. W szkole miał przezwisko „Ambit” od jego ambicji. Bardzo dużo uczył się i malował. Bardzo szybko tworzył duże formaty i oszczędzał na farbach. Co ciekawe, wszyscy bohaterzy, jakich kreował, mieli takie same oczy, a kobiety odzwierciedlały rysy Teodory, żony artysty. Zanalizowaliśmy jego dzieło „Stańczyk”. Twarz postaci przedstawiała samego Matejkę. Na stole leżał dokument poświadczający, że Polska oddaje Moskwie Smoleńsk. Za oknem znajdowała się spadająca gwiazda, która miała być oznaką złych wydarzeń dla Polski. Jednak jedyna osoba przejmująca się sytuacją kraju to Stańczyk.  Natomiast za drzwiami odbywała się zabawa. Następnie przyjrzeliśmy się „Kazaniu Skargi” i „Rejtanowi”.

               Natomiast nurtem w architekturze był eklektyzm. Polegał na łączeniu ze sobą wzorców z różnych stylów – antyku, renesansu czy baroku. Przykładem takiej budowli jest Statua Wolności, której ustawienie nawiązuje do antyku.

               Potem udaliśmy się do Pałacu Biskupów Krakowskich. Na początku znaleźliśmy się w sali sarmackiej. Obrazy barokowe pozbawione były idealizacji. Dowiedzieliśmy się także, że nie było istotne, kto namalował dane dzieło, ale kogo przedstawiało, stąd tylu anonimowych twórców.

               Pan przewodnik opowiedział nam również o stanach społecznych. Szlachta wywodziła się ze stanu rycerskiego. Magnateria zaś to najbogatsze ziemiaństwo posiadające ogromne majątki ziemskie zwane latyfundiami. Okazało się, że przekraczały one nawet wielkością dzisiejsze polskie województwa.

               Potem przeszliśmy do sali pośredniczącej między romantyzmem a neoklasycyzmem. Te nurty w sztuce reprezentowane były przez Piotra Michałowskiego, Aleksandra Orłowskiego i Artura Grottgera. Jeden z obrazów Grottgera przedstawiał ojca płaczącego nad losem córki w okresie powstania styczniowego. To symbol tragizmu całego narodu polskiego.

               Jednym z wybitniejszych malarzy okresu romantyzmu był urodzony w Bodzentynie Józef Szermentowski. Jego obrazy znajdujące się w Pałacu Biskupów należą do okresu kieleckiego  twórczości artysty. Przedstawił na przykład klasztor na Świętym Krzyżu, widok Chęcin czy rynek w Sandomierzu. Potem wyjechał na stypendium do Paryża, gdzie także tworzył. Wyrażał w ten sposób tęsknotę za pięknem polskiej przyrody. W 1872 r. na Międzynarodowej Wystawie w Paryżu otrzymał złoty medal.

               Byliśmy także w sali „monachijczyków” – grupy polskich malarzy studiujących w Monachium. Jej przedstawicielem był Józef Brandt. Obok znajdowały się również prace Juliusza Kossaka, Henryka Siemiradzkiego i Aleksandra Gierymskiego. Warto dodać, że Józef Brandt namalował obraz „Wyjazd Marysieńki Sobieskiej z Wilanowa” „ku pokrzepieniu serc”. Polska w jej czasach była określana mianem „przedmurza chrześcijaństwa” i odnosiła sukcesy militarne.

               Na koniec byliśmy w sali poświęconej abstrakcji geometrycznej. Obrazy te tworzyły niezwykłe złudzenia optyczne.

               Zajęcia muzealne były bardzo interesujące i pouczające. Dowiedzieliśmy się wielu przydatnych rzeczy związanych z malarstwem i architekturą epoki pozytywizmu. Zaciekawiły nas także obrazy znajdujące się w Pałacu Biskupów Krakowskich. Na pewno jeszcze kiedyś tam wrócimy.

Oliwia Tokarzewska, klasa 2A LO



Spodobał Ci się wpis? Chcesz się nim podzielić ze znajomymi? Udostępnij go!

Share on facebook
Share on twitter
Share on google
Share on email